Święto kobiet? Dla mnie trwa ono cały rok. Jednak z okazji dnia 8 marca wszystkim swoim znanym i nieznanym (jeszcze) Klientkom życzę wszystkiego, co w życiu naj: najlepszego samopoczucia, najsmaczniejszych kolacji, najbardziej nie szkodzących na linię – i jak najczęściej próbowanych – deserów.
Z myślą o odwiedzających mnie Paniach, do karty Ancory wraz z nadejściem wiosny wprowadzam także nowe dania. W karmelizowanej kaczej wątróbce, podawanej na postumencie z chałki i figowej konfitury, słodkie gra w chowanego z wytrawnym. Wiosennego słońca nie brakuje faszerowanej przepiórce na gruszkowym sosie i galaretce z madery. Panom polecam inną nowość – schab z mlecznego prosięcia faszerowany kaszanką, podany z konfiturą z jabłek: konkret, ubrany jednak w lżejsze smaki. (więcej…)
Pierogi to klasyka pod prawie każdą szerokością geograficzną. Cieszą niemal zawsze i niemal każdego, co pokazały także ostatnie warsztaty kulinarne w Ancorze.
Na prośbę uczestników postanowiłem więc wspólne zajęcia z lepienia, zagniatania, faszerowania i smażenia pierożków powtórzyć.
W programie: pielmieni, ravioli, dim sum, sajgonki, empanada, samosy i pierogi ruskie.
Zapraszam już w poniedziałek 16 marca – do zobaczenia w Ancorze!
“- W PRL normą było jedzenie w stołówce. Restauracja była dla uprzywilejowanych.
- A szczytem szczęścia było osławione “szato”, czyli polędwica a la Chateaubriand i połówka kaczki wyluzowana z jabłkami, no i to kuriozum – śledź po japońsku. W kilku tak zwanych ekskluzywnych restauracjach w Warszawie dostaniemy to po dziś dzień…”
Wczoraj w Gazecie Wyborczej ukazała się moja rozmowa z Wojciechem Nowickim. Choć głównym tematem były dania postne – lżejsze, dietetyczne – ostatecznie zeszliśmy na kuchnię polską: tę dawną, dworską sprzed dziesiątków lat, i tę współczesną. Zapraszam do lektury – i podzielenia się własnymi spostrzeżeniami.
Na zdjęciu (www.carolinazanelli.it): chleb i ryba, tradycyjne potrawy postne znane przed wiekami
Ostatnio trochę narzekałem, dlatego dziś z zupełnie innej beczki. Chcę powiedzieć, co najbardziej cieszy mnie w Ancorze. Otóż: przychodzą do nas ludzie, którzy potrafią docenić nie tylko kuchnię rozumianą jako całość restauracji, ale także i produkt – jego jakość samą w sobie.
Pod tym względem – wyboru najlepszego z możliwych produktów – nie uznaję kompromisu. Dlatego cieszy mnie opinia, jaką ostatnio usłyszałem od jednego z gości: że jesteśmy jednym z niewielu miejsc w Krakowie, które ma taką właśnie filozofię. (więcej…)
Niestety drodzy Czytelnicy – koniec karnawału! Po Tłustym Czwartku czas na coś, co wprowadzi nas w okres postu, nie obciążając zanadto żołądka. Pachnący korzeniami śledzik wydaje mi się doskonały. Polecam – idealny do zrobienia w domu.
Portale, gromadzące informacje o restauracjach, oraz zamieszczające recenzje restauracji, pisane przez internautów, cieszą się coraz większym powodzeniem. W tym momencie każdy, kto ma dostęp do internetu, może więc stać sie krytykiem kulinarnym. Administratorzy tych portali odsiewają oczywiście jakąś część postów i recenzji – szczególnie te, w których zawiść konkurencji jest ewidentna lub głupota piszącego oczywista. Nie zawsze jednak się to udaje – zawsze jakimś sposobem udaje sie zamieścić część komunikatów reklamowych, przesyłanych przez sprytnych menadżerów restauracji, a część złośliwych uszczypnięć konkurencji przechodzi przez echa.(więcej…)
Jedna z czytelniczek mojego bloga napisała kiedyś fajną rzecz - w Polsce, kiedy są mistrzostwa świata, mamy kilka milionów Beenhakkerów i każdy z nich doskonale – a nawet lepiej od samego Beenhakkera – wie, jak poprowadzić należałoby naszą drużynę. Podobną rzecz obserwuję przy okazji recenzji kulinarnych. (więcej…)
Warsztaty robienia pierogów? Przyznam szczerze, nie spodziewałem się takiego oblężenia. Okazało się, że zainteresowanych lepieniem ravioli (z szałwią, ricottą i parmezanem), pierogów z kapustą czy pielmieni z masłem jest więcej, niż może pomieścić ancorowa kuchnia. Dlatego najprawdopodobniej wkrótce powtórzę ten temat – do przerobienia zostało jeszcze sporo pierogów i pierożków… (więcej…)
Nowy program angielskiej telewizji Channel 4 – jak zawsze perfekecyjnie przygotowany, zaskakująco wymyślony, fantastycznie nakręcony. I do tego jeszcze misja – by wszystkim jadło się lepiej.
A w Polsce? Nie mogę mówić zbyt wiele, ale może i wśród rodzimych produkcji pojawi się wkrótce coś interesującego?
Jedno z najmłodszych świąt, obchodzonych w Polsce, zbliża się wielkimi krokami. Przy okazji Dnia Zakochanych zadzwoniła do mnie dziennikarka miesięcznikaIN STYLE, z pytaniem o romantyczną historię z mojego życia z gotowaniem w tle. Wszystkich zainteresowanych tą opowieścią odsyłam do lutowego numeru pisma, a dla Czytelników i Czytelniczek, zastanawiających się już dziś nad wyborem walentynkowych smaków, mam dwie propozycje. Przede wszystkim zapraszam do Ancory na SPECJALNE WALENTYNKOWE MENU: od piątku do niedzieli serwujemy wyjątkowe dania dla wszystkich zakochanych. (więcej…)