Praliny na świętego Mikołaja

Dzień Świętego Mikołaja to najlepsza okazja do dawania prezentów bliskim. Słodycze w roli upominku sprawdzają się zawsze, najlepiej jednak smakują te własnoręcznie zrobione. Mój mikołajowy prezent dla wszystkich Czytelników to przepis na praliny z podwędzanych śliwek. Mam nadzieję, że zachęci to Państwa do poszukiwania nowych pomysłów na pełne smaku świąteczne prezenty.
Praliny z podwędzanych śliwek
200 g śliwek podwędzanych bez pestek
200 g gorzkiej czekolady
60 g białej czekolady
20 g śmietanki
orzechy laskowe bez skórki
ciemne kakao
Białą czekoladę rozpuść w miseczce ustawionej nad lustrem gotującej się wody i wmieszaj w to śmietankę. Odstaw do stężenia. Gdy biała czekolada zacznie tężeć nałóż niewielką jej ilość do śliwek w miejsce pestki. Do tego dołóż po jednym orzechu laskowym, lekko dociśnij by wszystko zamknąć i odstaw do schłodzenia.
Gorzką czekoladę rozpuść tak samo jak białą czekoladę. Każdą schłodzoną śliwkę zamocz w czekoladzie, wyjmij, poczekaj aż nadmiar czekolady spłynie i wyłóż na talerz z rozsypanym kakao. Ponownie obtocz i odłóż na kratkę do obsączania lub pergamin i schłodź przez następne pół godziny, by czekolada stężała.
Publikacja: 04.12.2009Kategorie: Informacje, PrzepisyKomentarzy (15)


Zrobię, z miłą chęcią. Badzo fajny przepis. :-))
Sliwki w czekoladdzie ale pysznosci!!! napewo zrobie bo uwilbiam taki polaczenia~
pyszny przepis :)
przepis już przepisany, składniki na liście zakupów zapisane .. dziękuję :)
Witam, trafiłam na ten blog po linkach innych blogerów. Przeglądam sobie przepisy i muszę przyznać, że większość przypadła mi do gustu :)
Wczoraj sama robiłam trufle, nie z tego przepisu, a z innego, ale nie zmienia to faktu, że mnóstwo radości mi to sprawiło. Ten przepis też sobie zapisałam i myślę, że predzej czy póxniej go wykorzystam.
Pozdrawiam ciepło!
(przepraszam za pisownie i bledy ale z przyczyn niezalerznych brak mi wyksztaucenia)
Panie Adamie przeczytalem pana blog od samego poczatku az do ostatniego wpisu i musze powiedziec szczerze ze mi pan zaimponowal.
PRZEDEWSZYSTKIM SWOJA FILOZOFIA I PODEJSCIEM DO KUCHNI ,pana niektore receptury i przyklady menu degustacyjnego sa nad wyraz ciekawe i warte poswiecenia uwagi.Postawil pan w swojej kuchni na produkty regionalne i na promowanie nie tyle polskosci co wlasnie regionalnosci i chwala panu za to na wieki wiekow polskiej sztuki kulinarnej .Zcalego serca i ze wszystkich sil zycze panu pierwszej w krakowie gwiazdki w czerwonym przewodnku (celowo napisalem w krakowie poniewarz na polske mam juz kilka typow)Ale pozwole sobiezargumentowac moja skromna opinie na wyzej wymieniany temat.
Peowadzi pan restauracje bedac jednoczesnie szefem kuczni czyli powiela pan najlepsze zachodnie wzory tak wlasnie powinno byc.Stworzyl pan filozofie jej funkcjonowania SUPER ale rzecza najwazniejsza w moim przekonaniu (pominawszy tak elementarne rzeczy jak idealny smak potraw i perfekcja prezentacji na talerzu) jest to ze w przeciwienstwie do coponiektorych gwiazd naszej gastronomi zrobil pan to wszystko bez kolosalnego wkladu finansowego bogatego pryncypala,ktorego stac na wszystko.Najdrozsze produkty prosto z targu w paryzy raz w tygodniu prosze bardzo nie ma sprawy, a u pana REGIONALNOSC I SEZONOWOSC,najdrozsze czemiczne komponenty wprost ze slonecznej hiszpani nie ma sprawy , a u pana klasyczny a jednoczesnie jakze owatorski smak i aromat,praktycznie nieograniczone naklady finansowe na pracownikow posciaganych za niebotyczna kase z najlepszych restouracji a u pana pieciu szesciu kucharzy ogarniajacych czesto dwie sekcje (kontynuujac bez przecinkow i z razacymi bledami) kreowanie marki i wizerunku poprzez koncern medialny szanownego pryncupala,a u pana ktotkie artykuly prasowe okupione zetelna praca.Moglbym jeszce dlugo dlugo wymieniac ale nie o to chodz,konkluzja jest taka ze za panem przemawia ciezka praca, profesjonalizm(gastronomiczny i kulinarny) wytrwalosc pasja i przemyslana realizowana programowo skuteczna filozofia udanego restauratora a nie nieograniczone naklady finansowe bogatego finansisty ktory przy pomocy lasego i glodnego kariey zagubionego kucharz chce zdobyc to na co w gruncie rzecz nie zasluguje.
NAPISZE JESZCZE RAZ ABY NIKT NIE MIAL WATPLIWOSCI GWIAZDKA W CZERWONYM PRZEWODNIKU NALERZ SIE TAKIM KUCZARZOM JAK PAN ZA PASJE POMYSL I REALIZACJE , ANIE ZA NIEBOTYCZNA KASE WYLOZONA NA CHORE ZACHCIANKI SZEFA KUCHNI.I zycze panu aby zostal pan doceniay z to co pan soba reprezentuje na polu sztuki gastronomicznej.ALE ,ale mam oprocz tych slodkich (ale rzeczowych i do bolu szczerych)poematow na pana czesc kilka uwag nadwyraz krytycznych. Aodnosza sie one do systemu szkolenia i dyscyplinowania pracownikow i mam nadzieje ze to co pan napislal jako panskie metody dyscyplinowania iszkolenia kucharzy toniefrasoblowa ulanska fantazj aniemajaca przelozenia na rzeczywistosc.
Bo jezeli jest prawda co pan napisal to szczerze odradzal bym kardemu kucharzowi prace z takim arogantem w dziedzinie stosunkow
C.D
MIEDZY LUDZKICH JAK PAN.Jak mozna napawac sie duma i podawac do publicznej wiadomoscize ze kucharzowi ktory po kilku zaledwie dniach pracy okazal sie tu cytat kompletna pomylka kazac siekac make ,panu sie wydaje to smieszne i zabawne a kazdy normalny w miare rozwiniety emocjonalnie czlowiek powie panu ze to jakas zenado.Czy panu sie wydaje ze wrucilismy do czasow ziemi obiecane kiedy pracownik byl traktowany jak sciera do podlogi ,znajac pana rozbuchane ego pewnie bedzie pan usprawiedliwial swoj glupi postepek ale prosze mi wierzyc jest to postawa naganna i niewybaczaln a na panskiej pozycjii z panskimi aspiracjami .Czy zastanowil sie pan chociaz przez chile jakie swiadectwo wystawia pan sobie piszac ze po kilku dniach kucharz okazal sie pomylka,jaki jest pan menagerem skoro tzrzyma pan pracownika kilka dni poczym akarze mu pan siekac make ,z calym szacunkie ale to pana mozna nazwac w takiej sytuacji pomylka, i prosze nie myslec dobie ze przemawia przezemnie flustrat ktory doswiadczyl na wlasnej skorze takiej sytuacji , poniewarz nigdy mnie taka buta i rogancja ze strony szefa nie spotkala ,ale ilekroc cos takiego widzialem to zawsze mi sie noz w kieszeni otwieral i reagowalem itak samo jest w panskiej sytuacji .Pomimo szacunku jakim pana daze pana podejscie do personelu zasluguje na potepienie i surawa kare.Moze darowal bym sobie ten jakze gozki komentaz dby nie fakt ze nie byl to odosobniony przypadek,w innym fragmencie swojego bloga pt boska pozycja szefa kuchni (sam tytul Brrrrrrrrrr znaczy tyle co pozjadalem wszystkie rozumy i stawiam sie na rowni z bogiem) pisze pan o dyscyplinowniu personelu metoda zartu i sarkazmu no gratuluje panie super idealny .Zart i sarkaz prosze pamietac na przyszlosc nie wszystko czego sie pan nauczyl od szwajcarskiego wasacz nalezy bez przemyslen wcielac w zycie w swojej restauracji,jesli on szkolil pana uzywajoc sarkazmu szyderstwa i niewybrednych zartow to szczerze wspolczuji i skladam na pana rcce kondolencje , ale moze czas na katarzis i pozbycie sie tej traumy z dziecinstwa .Dzieci bite przez rodzicow tez beda bily chyba ze przejda pomyslnie terapie czego i panu oraz wszystkim kucharzom z panem pracujacym szczerze zycze.I prosze nie brac mojej krytyki jaka personalnej napasci na pana a jedynie jako lekcje zyciowej pokory ktorej niestety panu najwidoczniej brakuje
Jeszcze raz trzymam za pana mocno kciuki i zycze z calego serca jaknajlepiej w dziedzinie sztuki kulinarnej ale no wlasnie popracuj nad soba czlowiecze , bo nikt nie jest idealny jak mowi pismo w druga niedziele adwentu prostujcie sciezki Panu
P.S bardzo przepraszam wszystkich za moje bledy jezyykowe,gramatyczne i oczywiscie ortograficzne ale tak jak wczesniej napisalem niezalezny w zadnym stopniu odemnie brak wyksztaucenia poczynil niepowetowane straty w mojej pisowni ,z gory dzieki za wyrozumialosc.
P.S1 Do moderatora tej strony czyli do ciebie szanowny Adamie-mam nadzieje ze dalekie ci sa praktyki cenzorskie ktore mialy miejsce w dawnych czasach na slawetnej ulicy mysiej w warszawie i puscisz ten tekst bez NIEPOTRZEBNEJ CENZURY
Widzę, że p. Wojtek pisze do mnie z wyspy Utopią zwanej. Jest głeboka noc i proszę wybaczyc mi niepodejmowanie dyskusji, którą można by ciągnąc w nieskończonośc. Powiem jedno- kuchnia to nie przedszkole ani nie sanatorium. W kuchni zawsze trzeba pokazac kucharzowi, w którym miejscu kulinarnej drogi się znajduje (nie znaczy to że ja uważam, że całą tą drogę przeszedłem, wręcz przeciwnie) i niestety do wielu (ale to nie znaczy wszystkich) trafiających do mnie ludzi, łagodne środki niestety nie przemawiają, potrzebują wstrząsu. Jak już gdzieś wcześniej pisałem, cytujac jednego z szefów kuchni “Kuchnia to moje dziecko, ale nie mam w sobie nic ze słodkiej niani”. Ktoś kto przepracował w restauracji chociaż jeden dzień, i potrafi obiektywnie patrzec na świat, na pewno to zrozumie.
Pozdrawiam i szczęścia życzę w poszukiwaniu idealnego miesca do pracy i życia, gdzie wszyscy nawzajem głaszczą się po główkach.
p.Adamie dla jednych utopia a dla innych spelnienie dziececych marzen,podobnie jak Krakow dla jednych pepek europy a dla innych zapyziala dziura z wielkimi aspiaacjamiale to kwestia gustu a dzentelmani o gostach nie dyskutuja nieprawdaz ale widze ze nie moze pan pozucic swojego ulubionego oreza jakim jest serkazm trudnoidzmy dalej.Trudno sie z panem nie zgodzic naturalnie ze kuchnia to nie przedszkole dlatego uwarzaam ze nie powinno sie traktowac kucharzy jak dzieci na rytmice,a zaczac ich traktowac jek doroslychludzi.Pan zatrzymal sie na etapie traktowania ludzi na poziomie homo sovieticus ,a najwyzszy czas zaczac ich traktowac jak homo sapiens ,a tekst w stylu”zawsze trzeba pokazac kucharzowi w ktorym miejscu kulinarnej drogi sie znajduje mocno zalatuje czesami gierkowskiego wierzynka.Wiekszy szacunek wzbudza szef ktory do kucharza nieudacznika potrafi powiedziec “zabieraj noze i wynocha z mojej kuchni ” niz blazen chocby nawet nazywal sie stanczyk ktora nie potrafi sklecic tych kilku slow i kryje sie za zartem i ironia
Prosze mi wierzyc podobnie jak pan w Shanghaiu tak i ja tutaj nie poszukuje idealnego miejsca gdzie wszyscy sie glaszcza po glowkach bo takowe w gastronomi nie istnieje(z pominieciem gejow ale to inna para kaloszy)Ja probuje wytlumaczyc ze wiekszy szacunek budz szorstki twardy i bo bolu szczery ojciec niz sflustrowana rozhisterowane zawsze ironiczna i nie umiejaca wyrazac swoich opini matka.I tak na koniec bo pozna juz pora zycze panu aby pan byl dla swojej zalogi wlasnie ojcem.
Pozbrawiam i szcerze trzymam za pana kciuki a by ancora dostala gwiazdke od oponiastego kudzila.
Kiedys zloze do pana aplikacje o prace ,ale bedzie jazda juz to czuje.
Przepraszam za bledy i przejezyczenia . DOBREJ NOCY
Do p. Wojtka
Serdecznie zapraszam do pierwszej lepszej restauracji na zachodzie Europy : We Francji , UK, czy Hiszpanii – wszędzie panuje ścisła hierarchia i dyscyplina,czasem jak w wojsku.Padają grube słowa, czasem się krzyczy i jest to normalne przy prace takiego typu, a kto myśli , że jest cudownie i delikatnie jak na filmach jest w grubym błędzie.A o czymś takim jak ,,homo sovieticus” nikt nawet tam nie słyszał.Ale po jakimś czasie, gdy załoga jest dotarta i rozumie się w pół słowa można się w ogóle obejść bez zbędnego ględzenia.Dla mnie najcudowniejszy widok to oglądanie kucharzy w dobrej knajpie podczas dużego ruchu przy pracy.Sam miałem okazje tak pracować i wiem, że najlepsze co może być to gdy stoisz na dziale kuchni i masz pod sobą pomocnika, który ma głowę na karku i nie musisz mu tłumaczyć podstawowych rzeczy jak np. różnicy między marynowanymii pieczarkami a prawdziwkami lub co gorsza, między grzybami marynowanymi a suszonymi, a z takimi ludźmi miałem wątpliwą przyjemność pracować, a pracowałem w restauracji na 80 osób.Oczywiście i na kuchni zdarzają się psychole i sadyści, którzy tylko marzą o pastwieniu się nad podwładnymi ale tacy ludzie zdarzają się wszędzie, nie tylko na kuchni.Tacy ludzie w gastronomii nie zagrzewają jednak długo miejsca, bo nikt nie będzie pracował z nimi dłużej niż 3 dni.
Powiem na koniec tak, kuchnia to nie miejsce dla osób słabych psychicznie, płaczków i osób z problemami emocjonalnymi.To ciężka robota dla pasjonatów, których pozdrawiam!P.S.Panie Adamie, tak trzymać!
Do p.Thomuss
Czytajac twoja wypowiedz widze ze w ogole nie zadales sobie trudu aby ja zrozumiec!
Pracuje za granica w renomowanej restauracji , a moj szef to twardy facet z zasadami ktory zawsze dosadnie wyraza swoje opinie i nigdy nie chowa sie za blazenada w stylu zarcikow i ironni i pewnie dlatego tak bardzo go szanuje. Konkludujac zaadresowales swoj wpis do mnie a ja mam takie samo zdanie jak ty z taka roznica ze ja uwazam ze szef powinien byc twardym bezkompromisowym draniem nigdy nie chowajacym sie za zarciki i kwasna ironie,a jak ma jakies uwagi to wali prosto z mostu i czesc piesni.Do tego sprowadzala sie moja wczesniejsza wypowiedz, a z cala reszta twojej wypowiedzi zgadzam sie w 100%. Zycze zdrowych i wesolych swiat Wojtek
trzeba sprawdzic:)
do p. Wojtka
Doskonale zrozumiałem twoja wypowiedź. Zauważ, że każdy człowiek jest inny, a że szef kuchni też jest człowiekiem (zazwyczaj :-)) , to i też jest inny.Jeden załatwia sprawę krótko, po żołniersku, drugi jest subtelny i ironiczny. Nie zauważyłem aby sytuacja opisana przez p. Adama była jakoś uwłaczająca dla pracownika i stawiająca go sytuacji pomiatanej ,,szmaty”.O ile zresztą lepiej działa czasem w takiej sytuacji żart, humor a nie krzyk i wyzwanie od debili.Ja sam nie wiem jakbym zachował się w sytuacji gdy pracownik posłusznie idzie siekać mi mąkę – po prostu ręce opadły by mi do podłogi.
Dziękuje za życzenia i szczęśliwego Nowego Roku życzę!
do wojtka
Punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia.
Bedziesz w przyszlosci szefem kuchni w dobrym miejscu…. to zrozumiesz.
Inaczej bedziesz patrzyl na sprawy….mowisz moj szef jest taki i robi tak……
popracuj jeszcze i u takiego co robi tak a nie inaczej……pozniej moze u innego.
Zrob to dla porownania. i zobaczysz na czym zycie na kuchni polega
Zobaczysz sam, ze ten ktory mial ciety jezyk powodujacy przechodzace ciary po twoich plecach, byl najlepszym mobilizatorem do tego aby sie jeszcze bardziej skupic, zastanowic sie nad swoim miejscem…..podejsc do tego z pokora i isc dalej..
Rozni szefowie kuchni sie zdazaja i czesc z nich nie bedzie sprzedawac wiedzy po latwiznie, bo sami przeszli ciezka droge i ich rozumiem oraz szanuje, mimo ciezkiego podejscia do wspolpracownikow.
Oceniaj szefa po tym jacy kucharze wychodza spod jego noza, a nie po jego jezyku.
Pozdrawiam nie z wysp lecz z belgii
K.
Panie Adamie
A co do pralin swietny pomysl, probowalem, kiedys robic cos calkiem podoblego
zamiast sliwek rajskie jabluszka blanszowane w wodzie rozanej.
masa wypelniajaca srodek:
Czekoladowe trufle
150 g puree owocowe
25 g syropu glokozowego
300 g bialej czekolady
50 g masła
3 cl wódki waniliowej
Zagotowac przecier owocowy i glukozę, dodac rozpuszczoną czekoladę i wódkę. Zostawic w lodówce na 3 godz. (to normalnie na praliny lub 2h w lodowce szpryca i gdzie kolwiek dalej)
To samo z przeciarami owocowymi tyle ile smakow tyle kombinacji
Calosc zblanszowanego jablluszka, schlodzonego przez ok .0.5h wypenionego dowolna masa, moczymy w kuwerturze rozpuszczonej w kapieli z odrobina papryczek habanero(nie wiem czy dobrze pisze)
Reszty nie trzeba tlumaczyc>
Przepis calkowicie inny ale idea ciut podobna
pozdrawiam
K.