Blog Ancora – Restaurant

Blog Ancora Restaurant Szef kuchni bloguje. Adam Chrząstowski pisze o gotowaniu: swojej pracy i pasji

Jak otworzyć restaurację?

Zamożny biznesmen z sukcesem na koncie, dobrze działającą firmą i „górką” pieniędzy czekających na zainwestowanie, często gotuje w domu. Podejmuje gości, którzy przekonują go: robisz świetną wołowinę, fasolkę po bretońsku, kaczkę – gdybyś podawał ją w swojej własnej restauracji, to byłby hit. Albo inaczej – ten sam biznesmen kocha atmosferę restauracji, uwielbia zamawiać nowe dania, próbować, porównywać. Myśli wreszcie – dlaczego nie otworzyć restauracji samemu?

Wiele razy spotkałem się z takimi sytuacjami, i niestety, powiem wprost – nie znam pozytywnego przykładu na gładkie poprowadzenie tego interesu (zakładam przy tym, że chodzi nam o faktyczne prowadzenie lokalu, nie o wynajęcie specjalistów, którym powierza się całość i oczekuje efektów). Najlepszy przykład – aktorzy. Wielu z nich pootwierało knajpy, ale nie znam żadnego, który sprawdziłby się jako restaurator.

Restauracje to interes wysokiego ryzyka, do prowadzenia którego którego trzeba mieć dużą wiedzę, bardzo dużo samozaparcia, a dodatkowo zmienić całkowicie swój tryb życia. Dlaczego? To proste: restauracja czynna jest w soboty, niedziele, święta, wieczorami, w nocy… W pewnym momencie okazuje się, że pochłania całkowicie życie właściciela i wymaga porzucenia tego, co do tej pory było jego zajęciem głównym. Przestaje być dodatkiem do życia – zaczyna dominować. Wszystko to naszego biznesmena bardzo szybko zaczyna przerastać.

Co doradzałbym mu w takiej sytuacji? Poznać ten biznes od poszewki – nie z pozycji osoby siedzącej w restauracji, wokół której biega kelner, której danie może smakować lub nie. Siedząc przy stole, obserwując pracę kelnerów i smakując kolejne dania, pojawiają się pomysły: ja zrobiłbym to inaczej – inaczej udekorował, inaczej zorganizował stół, podawał dania na innych talerzach, innych sztućcach. Nasz biznesmen chce jak najlepiej – powtarza sobie: u mnie będzie najlepsze sztućce, szkło, obrusy, najlepsze wina i produkty w kuchni – bo sam takie właśnie uwielbiam i widzę różnice między świeżymi a mrożonymi St Jacquesami. Podbija więc cały czas poprzeczkę – nie tylko poziomu restauracji, ale i poziomu kosztów, które nakręcają się same.

Największego sukcesu w tym biznesie nie odnoszą ludzie, którzy mają wyczucie własnych potrzeb, lecz ci, którzy dysponują zdolnością wyczuwania potrzeb innych ludzi. To, z czym i w jaki sposób wstrzelimy się w restauracyjny rynek, bywa loterią lub pochodną wyjątkowej wiedzy i intuicji. Pierwszym i podstawowym błędem ludzi, którzy otwierają restauracje jest to, że robią wszystko „pod siebie” – tak jak oni sami chcieliby zjeść, zostać obsłużeni. Jeżeli stać Cię, by codziennie do obiadu pić wino klasy grand cru, nie znaczy to niestety jeszcze, że w Twojej restauracji będzie pełno właśnie takich gości.

A zatem – pięć wskazówek dla naszego biznesmena:

Po pierwsze - poświęć jak najwięcej czasu, by poznać ten biznes od podszewki. Niekoniecznie musisz zaczynać karierę od stanowiska pomywacza – ale zobacz, jak wygląda zaplecze i praca w nim. To, co niewidoczne dla gości – jest w restauracji najważniejsze. Restaurator musi wiedzieć więcej niż klient, musi poznać drugą stronę medalu: jak wygląda zaopatrzenie, ile, jak i gdzie zamawiać towaru, jakie są koszty czynszu, pracy, pracowników, na ile rzutują one na koszty serwowanych potraw itd., itp.

Po drugie - bądź cierpliwy oraz załóż, ze większość spraw, które mogą potoczyć sie źle – na pewno źle się potoczy: w restauracji ta zasada sprawdza się dużo częściej niż gdziekolwiek indziej. Uwierz: w początkowym okresie nie jesteś w stanie przewidzieć, ilu gości odwiedzi Twoje miejsce, ile jedzenia sprzedasz. Na coś takiego w Polsce może pozwolić sobie restauracja, która działa już kilka lat, zna swój rynek i swoich klientów.

Po trzecie – nie szukaj nisz na siłę. Koncepcja i biznesplan, który sprawdza sie w jednym miejscu, nie sprawdzi sie gdzie indziej. Podam przykład: mój znajomy był ostatnio w Zakopanem i skarżył sie, że nic tam – poza kwaśnicą, pstrągiem z grilla i żeberkami – nie można kupić do jedzenia. I rzeczywiście tak jest, niejeden więc przyszły restaurator mógłby wpaść na pomysł, że oto odkrył doskonałą do zagospodarowania niszę. Czy rzeczywiście? Turyści do Zakopanego przyjeżdżają właśnie po te konkretne smaki, i być możne mały wycinek ludzi zahaczyłby o miejsce z – dajmy na to – owocami morza. Jednak jeśli weźmiemy pod uwagę zakopiańskie czynsze, wyśrubowane przez hulający biznes sprzedawców kwaśnicy i żeberek, oraz niewielki odsetek potencjalnych klientów, znudzonych zakopiańską strawą – raczej nie pozwoli nam to utrzymać się na rynku.

Po czwarte – przewiduj duży zapas kapitału z założeniem nieprzewidywalnego marginesu (jeśli założysz kwotę x, w praktyce będzie to raczej dwa, a nierzadko trzy razy x). Nie można zakładać, że „jak już ruszy to ruszy i jakoś to będzie” – prawo Murphy’ego zadziała na sto procent i to, co powinniśmy mieć odłożone na czarną godzinę, będzie potrzebne znacznie szybciej. A kiedy czarna godzina nadejdzie – a nadejdzie znacznie szybciej, niż sie spodziewamy – wtedy zabraknie nam właśnie tej górki.

I ostatnia rzecz – pokora. Zanim z naszą restauracją osiągniemy sukces, czeka nas mrówcza, powolna praca. Dbanie o stałych klientów, o PR, mądry marketing – a pamiętaj, że otwierając knajpę, rzuci się na Ciebie cało stado handlowców z gazet, radia, telewizji, map, stron internetowych i tysiąca innych wydawnictw, którzy będą przekonywać Cię: stworzyłeś genialne miejsce, produkt który teraz trzeba – z nimi właśnie – wypromować, i już czeka Cię mistrzostwo świata. Niestety, nie osiągniesz go tak szybko. Ale jeśli się postarasz…

Powyższy tekst mojego autorstwa ukazał się w jesiennym numerze Magazine For Men PRIME

Na zdjęciu: jeden z niewielu VIP-ów, jakiemu udało się przetrwać w gastronomicznym biznesie – właściciel restauracji NOBU Robert De Niro z szefem kuchni, Nobu Matsuhisą

Źródło: Hello Magazine

dodajdo.com
Publikacja: 14.11.2009
Kategorie: Informacje, Kuchnia od kuchni, O Ancorze napisaliKomentarzy (4)
Tagi: , ,

Komentarze do wpisu:

  1. No ale czy De Niro bez mistrza Matsuhisy przetrwałby…

  2. Nobu zatrudnił fachowca. Pozdrawiam AC

  3. Z tego co wiem to sa 2 Nobu jedno w NYC, drugie juz zamkniete w Londynie.
    Naszem aktorowi za dobze nie idze w tej branzy…. nowo otwarta restauracja pod nazwa AGO w NYC gdzie pracowalem zostala zamknieta kilka miesiecy temu…..

  4. Podstawa to znalezienie dobrego lokalu, lokalizacja!!!!, to nie oznacza że każdy musi mieć miejscówkę w śródmieściu przy deptaku, jeśli macie do wyboru lokal w budynku i lokal wolnostojący to wybierajcie wolnostojący nawet jeśli będzie drożej i brzydziej – opłaca sie ( możliwość gotowania cały dzień, imprezy całonocne itd).
    Jeśli już znajdziecie taki lokal, niech przyjrzy mu sie technolog i ktoś od wentylacji, to co podoba sie nam nie zawsze spełnia wymogi formalne, a dostosowanie do wymaganych standartów może być bardzo drogie.
    Co do wizyty w sanepidzie i ustaleń, w zasadzie mozna to sobie darować, to ze jedna pani powie ze tak można, to nie znaczy że 2 pani która akurat odbiera, to uwzględni, liczy sie pieczątka i podpis rzeczoznawcy.
    Dla uniknięcia kosztów kolejnych przeróbek, dobrze zacząć remont dopiero w momencie kiedy mamy komplet projektów, przecietny człowiek nie zdaje sobie sprawy ile będzie trzeba zamontować kranów i kraników, zlewów, umywalek itd.
    Unikajcie technologów z firm gastronomicznych z projektem za darmo, nie ma czegoś takiego jak darmowy obiad, projekt za 1zł to przepłacone wyposażenie na 20 000 zł.
    Z projektem od technologa udaj sie do projektanta wentylacji, najlepiej takiego który ma pojęcie o gastronomii, nie ma co projektować fajerwerków, wentylacja to średnio 15-20% wartości urządzenia lokalu. Część wyposażenia typu stoły, zlewy itd spokojnie możesz kupić używane.
    Pamietaj o kominiarzach, musisz mieć opinię kominiarską do odbioru.
    Gdy remont ma sie ku końcowi, zrób badanie wody, co ważne wodę trzeba spuszczać parę godzin , bo może wyjść negatywny wynik. Warto zakręcić sie za zgodą spółdzielni, wspólnoty na wyszynk alkoholu, zgoda niezbędna jest do uzyskania koncesji. Jeśli czujemy ze ukończymy remont za parę dni zgłaszamy sie z kompletem dokumentów do sanepidu, obecnie czas oczekiwania w Warszawie to ok 1-2 tygodni, musimy mieć jeszcze podpisaną umowę z odbiorcą śmieci. na koniec potrzebne są Protokoły pomiaru hałasu i wydajności wentylacji.
    Jeśli zrobimy wszystko zgodnie z uzgodnionymi projektami odbiór powiniem być formalnościa.
    Co do kosztow, jeśli policzycie że otwarcie kosztować was będzie 40 000 zł to dla bezpieczeństwa przemnóżcie tą kwotę x2, i zostawcie troche kasy na rozruch.
    Ja spokojnie mogę polecić kilku fachowców dzięki którym łatwiej otworzyć knajpe
    technolog p. Małgosia tel 606 928542, p. Piotr 609 533561
    wentylacja p. Arek 506 825567
    meble gastronomiczne p. Rysio 601 798250

Dodaj komentarz:

Preview: