Blog Ancora – Restaurant

Blog Ancora Restaurant Szef kuchni bloguje. Adam Chrząstowski pisze o gotowaniu: swojej pracy i pasji

Native flavours czyli pierogi z jagnięciną

bazant

W Ancorze gościmy mnóstwo klientów zagranicznych, którzy pytają o regionalne jedzenie, native flavours. Mieliśmy więc kartę „delikatesy polskie”, jednak właśnie uległa ona znacznej przebudowie. Postanowiłem bowiem jeszcze bardziej skupić na delikatesach regionalnych – małopolskich, galicyjskich. Zamierzam przy tym oprzeć kilka dań na produktach, które pochodzą wyłącznie stąd, z najbliższej okolicy.

Niestety nie ma w pobliżu Krakowa żadnych interesujących dla mnie ryb – są natomiast mięsa, warzywa, sery. Na razie eksperymentuję z pomysłami, ale już teraz planuję podawać polską gęś. Niedługo zacznie się sezon na gęś owsianą – najlepszą rasę polskiej gęsi – i z niej najprawdopodobnie serwować będziemy udko. Planuję też – choć długo się temu opierałem – włączyć do menu pierogi. Nie ruskie jednak, lecz z jagnięciną i bundzem owczym. Nawiązałem kontakt z dostawcą polskich, górskich smardzów – mam nadzieję, że uda mi się je wprowadzić na stałe, szczególnie że jest to grzyb, który idealnie pasuje do moich pierogów.

Ubolewam nad brakiem okolicznych dobrych ryb. Próbowałem pstrągów z różnych hodowli – jednak wszystkie to okropność, smakujący jak styropian. Dowiedziałem się natomiast, że Roman Kluska rozpoczął przemysłową produkcję jagnięciny. Zamierzam sprawdzić, jak wygląda i smakuje to mięso. Niewątpliwie będzie inne niż to, które do tej pory sprowadzamy z Nowej Zelandii – tam rasy kulinarne owiec hoduje się od setek lat. Zanim więc w Polsce wypracowany zostanie odpowiedni standard, na pewno trochę minie czasu. Rozglądam się też za hodowlami bażantów, perliczek – Małopolska to prawdziwe zagłębie smaków regionalnych,

Na marginesie powiem krótko o producentach regionalnych przysmaków. Bardzo często to fascynaci, prawdziwi artyści smaku – jednak równie często z tą cechą idzie w parze całkowity niemal brak zmysłu do biznesu. Brak odpowiedzi na maile, telefony – to niestety norma. Tymczasem mnie, jako klientowi, potrzebny jest nie tylko regularny kontakt, ale i stały, niezmieniający się standard produktu, ciągłość dostaw, odpowiedni atest itd. Długa droga przed nami, ale mam nadzieję, że zwyciężymy.

Fot. Cezary Korkosz

dodajdo.com
Publikacja: 04.08.2009
Kategorie: Informacje, Kuchnia od kuchni, WydarzeniaKomentarzy (4)
Tagi: , , ,

Komentarze do wpisu:

  1. Panie Adamie, dotknął Pan ważnego problemu – moja Znacznie Lepsza Połowa zajmuje się pośrednictwem w handlu zagranicznym, głównie sprzedażą za granicę polskiego mięsa, podrobów itp. I niestety, o biznesowym podejściu polskich wytwórców wyraża się podobnie jak Pan, tyle że znacznie mniej przebierając w słowach. Absurdalnie odległe terminy, zmiany stawek już po zakontraktowaniu dostaw i wiele innych oznak lekceważenia Klientów to niestety norma…

    Cóż, na szczęście to się będzie zmieniać – rynek się tym zajmie. A póki co życzę powodzenia w zmaganiach z dostawcami i ostrzę sobie zęby na lokalne specjały u Pana :)

    Pozdrawiam,
    Kuba Janicki

  2. Witam
    Dopiero dobralem sie do tej strony i ciesze sie bo w koncu bedzie mozna podyskutowac w normalny sposob o pieknych rzeczach…
    Szanuje jagniecine z Nowej Zelandii
    Zastanowialem sie kiedys czy istnieje jakis lepszy odpowiednik..
    kilka zorzy polarnych pozniej zrozumialem, ze na glowe w kazdym calu bije ja jagnie z Islandii oczywiscie i tu sie zdarzaja sztuki stare nie przewietrzone ktorym nie chcialo sie wychodzic z jaskim. No i ten stres przy spedzie im zaszkodzil….odbiegajac, a raczej wracajac..polecam przynajmiej poszukac i sprobwowac…
    w razie zainteresowania moge pomuc…ps nie jestem z Elkopolu…
    poprostu kocham jagniecine
    zwlaszcza ze IS dopadl kryzys, ba krach wiec, na bank beda chcieli troche sprzedac czego wczesniej raczej nie chcieli robic

  3. Ja do tej pory za niedościgniony wzór traktuję jagniaczki z Pirenejów. Chętnie poznałbym możliwości islandzkich producentów, lecz boję się nie tylko ceny ale też i barier logistycznych. Polskie też trafiają sie niezłe, ale polscy producenci jeszcze się uczą co to znaczy jakość i jednolity standard. Pozdrawiam AC

  4. Logistycznie problemu nie bedzie http://www.ss.is (90% islandurow rozmawia po angielsku)
    aczkolwiek jest to firma ktora ma monopol wiec …..i kosztuje
    Mieszkalem na IS prawie 2 lata wiec z jakoscia, jesli chodzi o sprzedarz pow 20 kg mies.
    bywalo roznie, poprostu trzeba pilnowac…..i jesli juz cos….uzerac sie sie niesamowicie, ale to juz inne uwarunkowania: powiedzialbym kulturowe.
    Oni beda sie cenic bo maja monopol, twierdzaqc jednoczesnie, iz skupuja max 20%.
    Dziwna polityka wew. dalej nie wnikalem.

    I tak polecam.
    A co do pirenejskiej, nie wiem, ale bede wiedzial co zaczac szukac
    Pozdrawiam
    KZ

Dodaj komentarz:

Preview: