Tyrolski smak

Jakiś czas nie pisałem na blogu – ale i była ku temu przyczyna. Byłem bowiem w południowym Tyrolu – to niemieckojęzyczna część Włoch, Górna Adygia, rejon alpejski. Zostałem zaproszony na Polskie Dni w Maso Corto, a moim zadaniem było gotowanie dla zgromadzonych tam polskich celebrytów.
Miejsce piękne, miejscowość (na którą w zasadzie składają się trzy hotele) położona na wysokości 2500 metrów – czyli tak wysoko, jak nasze Rysy. Gotowaliśmy na lodowcu Grunewald, ponad 3 tysiące metrów npm. Zapewniam – przeżycie całkowicie unikatowe: w rozrzedzonym powietrzu każdy wysiłek okupiony jest zdwojoną energią. Krojenie, otwieranie słoików przy różnicy ciśnień w takich warunkach to bardzo ciężka praca.
Razem z dwoma miejscowymi kucharzami robiliśmy dni kuchni polsko-tyrolskiej na lodowcu, prowadziliśmy też warsztaty kulinarne miesięcznika Kuchnia (więcej o imprezie przeczytać można tutaj). Chodziło przede wszystkim o to, żeby przekazać nam, Polakom wiedzę kulinarną w oparciu o tyrolskie produkty. A te są nieskomplikowane i nie ma ich dużo: to dwa rodzaju specku, wspaniałe jabłka, sery – szczególnie Lagrein, moczony w winie, oraz same wina: głównie Weisburgunder i Blauburgunder.
Tyrolskie produkty, sztandarowe i ogólnodostępne, wszyscy lokalni mieszkańcy kochają i szanują. Nikt nie fascynuje tam inną kuchnią, raczej swoją fascynacją stara sie zarazić innych, promować je na całym świecie. Proste produkty to prosta droga do stworzenia bardzo fajnej bazy dań i pomysłów. W małej w sumie społeczności powstało naprawdę niezwykłe przeżycie kulinarne.
Cieszę się, że miałem możliwość poznania autentycznego produktu, który – dostępny w Polsce – jest często znacznie zafałszowany. Z drugiej strony jednak zastanawia mnie, na ile możliwe jest odtworzenie tych dań u nas. Inny klimat, inne dodatki – to wszystkie niewątpliwie zmieni oryginalny smak. Mimo wszystko jednak – warto próbować.
Fot. Radosław Nawrocki FORUM
Publikacja: 08.07.2009
Kategorie: Informacje, Podróże kulinarne, WydarzeniaKomentarzy (1)


Kuchnia Tyrolska jest naprawdę wspaniała w swej prostocie – a także w pierwszorzędnej jakości składnikach, a co do ilości składników to muszę chyba zaoponować, bo przy bliższym poznaniu tych miejsc- ale nie utartych szlaków turystycznych ale raczej odwiedzanie małych rodzinnych firm produkujących miejscowe Wina(Polecam Białe Sissi Wein i Czerwone Lagrein ) wspaniała dziczyzna, chleby, specki czy kaminwursty a nawet sery(Baurenkase) da się odkryć mnogość składników i miłość jaką dażą ludzie swoją kuchnie.Tyrol to także połączenie kuchni Bawarskiej, Włoskiej i Austriackiej, miałem szczęście zdobywać pierwsze szlify kucharskie(nadal zdobywam:)) w jednej z rodzinnych restauracji w Tyrolu gdzie wstawaliśmy o 5 rano żeby piec chleb:), jeśli ktoś chciałby popisać na temat kuchni tego regionu lub ogólnie o gotowaniu to zapraszam na maila piotr-karpinski4@wp.pl