<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Sezon na restaurację</title>
	<atom:link href="http://www.blog.ancora-restaurant.com/2009/07/sezon-na-restauracje/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.blog.ancora-restaurant.com/2009/07/sezon-na-restauracje/</link>
	<description>Szef kuchni bloguje. Adam Chrząstowski pisze o gotowaniu: swojej pracy i pasji</description>
	<lastBuildDate>Sun, 23 May 2010 09:46:25 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.9.1</generator>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
		<item>
		<title>Autor: pepe</title>
		<link>http://www.blog.ancora-restaurant.com/2009/07/sezon-na-restauracje/comment-page-1/#comment-2487</link>
		<dc:creator>pepe</dc:creator>
		<pubDate>Fri, 24 Jul 2009 09:32:26 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://www.blog.ancora-restaurant.com/?p=501#comment-2487</guid>
		<description>Pozwole sie nie zgodzic z konkluzja. Niestety w wiekszosci miejsc w Europie w najbardziej reprezentacyjnych miejscach miast nie znajdzie sie zadnego miejscowego. Tam wlasnie jest miejsce dla dziwnych budek, lodziarni ze smakiem rodem z makro, rozgotowanego makaronu i nie do konca rozmrozonej pizzy. Ostatnie przyklady podaje niemalze z autopsji, z Florencji - niemalze, gdyz sama omijam szerokim lukiem te najbardziej reprezentacyjne miejsca i zamiast na Piazza Republica, Piazza Signoria czy na Rynku Glownym jadam wbocznych uliczkach i schowanycyh miejscach. Prosze sie nie dziwic, miejsca turystyczne pozostana rowniez gastronomicznie turystyczne - pozostana McD, Wesela, kebaby z budek i paskudne (oraz paskudnie drogie) pierogi. Taka kolej rzeczy. A kto ja zna - i tak nigdy w takim miejscu nie jada.
Pozdrawiam serdecznie,
PP</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Pozwole sie nie zgodzic z konkluzja. Niestety w wiekszosci miejsc w Europie w najbardziej reprezentacyjnych miejscach miast nie znajdzie sie zadnego miejscowego. Tam wlasnie jest miejsce dla dziwnych budek, lodziarni ze smakiem rodem z makro, rozgotowanego makaronu i nie do konca rozmrozonej pizzy. Ostatnie przyklady podaje niemalze z autopsji, z Florencji &#8211; niemalze, gdyz sama omijam szerokim lukiem te najbardziej reprezentacyjne miejsca i zamiast na Piazza Republica, Piazza Signoria czy na Rynku Glownym jadam wbocznych uliczkach i schowanycyh miejscach. Prosze sie nie dziwic, miejsca turystyczne pozostana rowniez gastronomicznie turystyczne &#8211; pozostana McD, Wesela, kebaby z budek i paskudne (oraz paskudnie drogie) pierogi. Taka kolej rzeczy. A kto ja zna &#8211; i tak nigdy w takim miejscu nie jada.<br />
Pozdrawiam serdecznie,<br />
PP</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>
