Kim jestem?
No właśnie … Choć z wykształcenia jestem filozofem, los związał mnie ze smakami, aromatami i winem… Miałem szczęście gotować dla Szwajcarów, Chińczyków, Warszawiaków. Ostatecznie własną restaurację otworzyłem w Krakowie, przy ulicy Dominikańskiej.
Prawdziwych podstaw zawodu nauczyłem się podczas wakacji w Szwajcarii – parotygodniowa przygoda zamieniła się w ponad półroczną praktykę. Wróciłem do Polski, żeby zaliczyć ostatnią sesję egzaminów z filozofii – i jak najszybciej wrócić do gotowania. Później, kiedy pracowałem już razem z Kurtem Schellerem w prestiżowej restauracji Hotelu Bristol, pojawiły się propozycje wyjazdu – do Chin lub Stanów Zjednoczonych. Nie wahałem się ani chwili. Kuchnia białego człowieka? Mam ją na co dzień, w zasięgu ręki. Państwo Środka – to było prawdziwe wyzwanie. Wylądowałem w Szanghaju, gdzie szefowałem najpierw jednej, później dwóm restauracjom. Chińczycy nauczyli mnie całkowicie odmiennego spojrzenia na kulinarną sztukę, celebrowania posiłków, a także… traktowania dziczyzny niczym afrodyzjaku.
Po dwóch latach postanowiłem wrócić do Polski. Szybko odnalazł mnie Kurt Scheller i zaprosił do kuchni hotelu Rialto. Chciałem jednak czegoś więcej: gotować po swojemu, pod własnym szyldem i rozpoznawalną marką. Ze wspólnikiem postanowiliśmy więc założyć restaurację w Krakowie. Nie tylko dlatego, że miasto wyjątkowo nam się podoba. Zachwycił nas fakt, że tu tradycja jedzenia poza domem, rytuał spotykania się przy dobrym winie i posiłku jest na stałe wpisany w rytm życia mieszkańców. W ten rytm wpisuje się też Ancora – mam nadzieje, że przekonacie się Państwo o tym sami…
Adam Chrząstowski
Publikacja: 17.04.2008Kategorie: InformacjeKomentarzy (1)



Witaj Mój Drogi Filozofie i Najlepszy Kucharzu-tak Adaśku,nie znam lepszego od Ciebie-i będę to głosiła wszem i wobec-jeszcze raz pięknie Ci dziękuję,za wspaniałe przyjęcie,za Twój kunszt,miłość do tego samego zawodu co ja-i wogóle za to, że Jesteś !!!!!-pozdrowienia z dalekiego wschodu-tam gdzie są najpiępniejsze Polki-całusy Arleta